Prawda w aktorstwie

Autorka tekstu, Sylwia Nowak, pod czujnym okiem Romy Gąsiorowskiej na pierwszych zajęciach w aktoRstudio
Autorka tekstu, Sylwia Nowak, pod czujnym okiem Romy Gąsiorowskiej na pierwszych zajęciach w aktoRstudio
Dużo minęło czasu od ostatniego tekstu. Obowiązków gro i choroby moich dzieci nieco odsunęły mnie od twórczości blogowej, ale to był ważny czas. Czas dużych zmian w moim życiu, podsumowań, refleksji i nowych postanowień. Między innymi postanowiłam nie pisać na bloga pod presją. Tyle już razy próbowałam usiąść do tekstu, prawda jest taka, że nie tylko nie miałam chwili, ale nie chciałam niczego wymyślać na siłę. Bo takie pisanie jest przyjemne tylko pod warunkiem, że wynika z prawdziwej potrzeby serca. Tak uważam, w związku z tym postanowiłam nie produkować niczego tylko dlatego, że powinnam, bo na "dobrze prowadzonym" blogu teksty pojawiają się regularnie przynajmniej raz w tygodniu. Otóż uważam, że dużą umiejętnością jest asertywność i tu właśnie takową się wykazałam sama przed sobą. Nadal nie mam czasu napisać tekstu dłuższego niż ten, który teraz piszę jako intro. Jedna z naszych tegorocznych studentek prowadzi własnego bloga i ponieważ napisała tekst o nas, pozwolę sobie go udostępnić. Ten tekst ujął mnie przede wszystkim tym, że jest szczery i prawdziwy. Cieszę się, że udało mi się stworzyć miejsce, które pomaga ludziom otwierać się na prawdę. To był mój główny cel. Poczytajcie go. A co do moich autorskich tekstów... Może w przerwie świątecznej będę miała chwilę żeby się na tym skupić, postaram się wtedy naprodukować ich więcej, żeby w ferworze życiowych zadań w nowym roku być już nieco do przodu z tematem twórczości blogowej.

Cześć Kochani,

Dziś post z serii „rozkminy”.

Bardzo długo zbierałam się, by napisać ten tekst. Miał on dotyczyć głównie moich wrażeń z zajęć w aktoRstudio, jednak sam temat szkoły jest tu niewystarczający, dlatego że zajęcia tam nie rozwijają mnie tylko w kwestii aktorskiej, ale też zmieniają podejście do życia. Czuję jak bardzo rozwijam się z tygodnia na tydzień… To dzięki wspaniałym ludziom, z jeszcze piękniejszą energią, których tam spotykam: Mariecie Żukowskiej, Dawidowi Ogrodnikowi, Michałowi Żurawskiemu, Leszkowi Lichocie, Przemkowi Bluszczowi, Ani Wieczur-Bluszcz, Oli Popławskiej, samej Romie, innym wykładowcom czy ludziom z grupy, od których też bardzo wiele się uczę.



Prawda. To całe klu aktorstwa. Już na pierwszych zajęciach dowiedziałam się, że jeśli chcę być dobrą aktorką to przede wszystkim muszę pojąć, iż dobry aktor nie gra. Dobry aktor JEST! Tu i teraz. Wszystko co związane jest z grą, udawaniem, to jeden wielki fake, obłuda, fałsz, który tak żenująco widać… Zatem prawda, prawda i tylko PRAWDA jest czegokolwiek warta!

Tak jak i w codziennym życiu…. A to tak cholernie ciężkie i rzadko spotykane być prawdziwym w obecnych czasach, przyznacie? Tak często udajemy, zakładamy maski, chcemy na przymus imponować innym, podczas kiedy to właśnie najbardziej skromna i prosta #prawda ujmuje i chwyta za serca..

A każdy z nas ma swoją własną prawdę. Każdy z nas jest inny i na swój sposób niesamowity. Każdy z nas jest piękny (i nie mam tutaj na myśli urody). Każdy z nas ma talent, który otrzymał. Czasami przez brak wiary w siebie, kompleksy, krytykę innych rezygnujemy z siebie. Z samorealizacji. Pytanie czy warto? Nie sądzę.

Każdy z nas ma za sobą milion historii. Przed sobą milion planów, marzeń. Tylko od nas zależy jakie wyciągniemy wnioski z tego, co przeżyliśmy, ile z tego bagażu na serio potrzebujemy, by być tu i teraz i sięgać po nasze marzenia. Realizować je. Zrozumieć, zaakceptować i pokochać siebie, takimi jakimi jesteśmy. Nieść naszą prawdę, nie bać się jej i nią zwyciężać wszystkie balasty, które rzuca nam pod nogi los.

To cholernie ciężka praca nad sobą, by na to wszystko się odważyć, wytrwać w tym. Ale jeśli w głębi serca czujesz, że jesteś na tym świecie, po to by być: tancerką, piosenkarką, lekarzem, architektem, to choćby cały świat mówił Ci, że się nie nadajesz, słuchaj tylko SIEBIE!! Tylko Twoja własna intuicja podpowiada Ci Twoją prawdę. Tylko Twoja własna intuicja podpowiada Ci jakich wyborów codziennie dokonywać, nawet tych najmniejszych. Musisz jedynie zacząć siebie słuchać.

Każdy z nas jest tu „po coś”. Uwielbiam biblijną przypowieść o talentach… Nieważne czy masz swojego Boga, czy sam nim dla siebie jesteś – dostałeś jakiś talent, który jeśli dobrze wykorzystasz, zadbasz o niego, a nie zmarnujesz – wygrasz siebie.

Spełnienie. Szczęście, to to czego wszyscy pragniemy. To to, co jest na wyciągnięcie ręki. To wszystko jest w nas. Trzeba tylko zabrać się do roboty. A wtedy i los nam sprzyja… Kiedyś ktoś mi pokazał trójkąt sukcesu, który składał się z trzech części: talentu, pracy i sprzyjających okoliczności. Idealne! Jeśli masz talent i nie spoczniesz na laurach, tylko weźmiesz się do roboty, to i los się do Ciebie uśmiechnie i podda Ci sytuacje, te chwile, gdy jesteś „w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie”. Wtedy tylko wystarczy to wykorzystać i nie spitolić ;)

Wiem, że odbiegłam mocno od początkowego tematu, ale chciałam tym tekstem, zasiać nadzieję i wiarę w siebie w tych z Was, którym jest to teraz bardzo potrzebne. Słuchajcie siebie, pracujcie, starajcie być w najmniejszych codziennych czynnościach najlepszymi, jakimi tylko potraficie, a wszystko zacznie się pięknie układać. Serio.

W sumie koniec roku się zbliża, więc i postanowienia noworoczne mile widziane… Ja mam już kilka, między innymi lekcje śpiewu, gry na fortepianie. Warsztaty aktorskie w Stanach. Co z tego dalej wyjdzie? Czas pokaże … ;)
Trwa ładowanie komentarzy...