O autorze
Urodzona w Bydgoszczy w roku 1981. Już od najmłodszych lat interesowała się aktorstwem. W liceum występowała w teatrze plastycznym. W 2005 ukończyła Wydział Aktorski krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Za rolę w dyplomowym przedstawieniu otrzymała nagrodę dla młodego aktora na XLV Kaliskich Spotkaniach Teatralnych. Od wielu lat współpracuje z warszawskim Teatrem Rozmaitości.

Na ekranie filmowym zadebiutowała w filmie Jerzego Stuhra „Pogoda na jutro”. Znana z ról w takich filmach jak: „Jestem twój”, „Zero”, „Listy do M., „Wojna polsko-ruska, „Ki” czy „Sala samobójców”. Obecnie występuje w serialowej produkcji TVN „Sama słodycz”.
Projektuje ubrania pod marką "Stara Bardzo".

Założycielka i wykładowczyni szkoły aktorskiej aktoRstudio.
Aktorka, coacherka, projektantka, bizneswoman, nauczycielka, wegetarianka, matka.
A teraz blogerka.

Moc Pozytywnego myślenia a rzeczywistość.

Zawsze to lepiej świadczy o piszącym, kiedy inspiruje się życiem innych albo swoje ukrywa pod podmiotem lirycznym, niż miałby mówić o sobie w pierwszej osobie. Choć mieć śmiałość na tyle, żeby sądzić, że innych może obchodzić jego zdanie i świata postrzeganie to też jest temat, który piszący musi przepracować, żeby się odważyć albo przemyśleć, jesli przychodzi mu to naturalnie, bo umysł świadomy wystrzega się ego. Jestem pomiędzy. Postanowiłam się obnażyć ze swoimi myślami i świata postrzeganiem ale mając już ten nóż terminu na gardle i ogrom tematów, które cisną się jako interesujące, reprezentatywne i pierwsze - czuję się dość nieswojo.

Tym niemniej moja potrzeba spróbowania swoich sił w tej sztuce wyrazu przytłumiła strach, że może nie jest to wystarczająco ciekawe. Natomiast własne doświadczenie wzbogaciłam o życie zaobserwowane i powstała pewna myśl, którą zapragnęłam nieskromnie się podzielić.
Nadrzędnym zadaniem w świecie mojej dorosłości i funkcjonowaniu jako osoba publiczna jest praca nad emocjami, komunikatywnością i dążenie do harmonii w tym nieustabilizowanym świecie showbiznesu. Odkąd jestem matką - odpowiedzialność za swoje myśli i czyny stała się moim cieniem.
Jak sobie w tym wszystkim radzić, jak nie przegapić, nadążyć, nie stracić, rozwijać się, kochać i na wszystko znaleźć czas - pytają mnie często w wywiadach.
Kiedy byłam mała mój umysł spłatał mi figla. Przez długie lata moją najlepszą przyjaciółką była maskotka, którą, jak byłam przekonana dostałam na moje pierwsze urodziny. Zwierzałam jej się ze swoich problemów, kochałam. Moja siostra oświeciła mnie kilka lat później. To była myszka mojej kuzynki, ja nigdy nie dostałam jej w prezencie. Przywłaszczyłam ją i uwierzyłam, że jest moja, bo tego mi brakowało. Byłam szczęśliwa.
Otóż mam znajomą, która ... posiada pewną przypadłość, za którą jest szykanowana, wręcz wyrzucona poza nawias społeczeństwa, którego nadrzędną cechą wspólną jest narzekanie, melancholia i nostalgia przeradzająca się w niemoc, czy brak nadzieji wobec pędu otaczajęcej nas rzeczywistości. A jesień i zima, jak wiemy, zbiera żniwo w postaci depresji i przykucia się do fotela, czy komputerta, bo co byśmy zrobili bez internetu w zimowe długie wieczory.
Przypadłość, o której mowa, to optymizm. Każdy dzień jest dla niej dobry, wspaniały, cudowny, każda osoba napotkana ciekawa i potrzebna, a przyszłość pełna nadzieji. Porażki przyjmuje z uśmiechem, każde doświadczenie traktuje jako lekcję a każdego znajomego i nieznajomego jak nauczyciela. Wszystkich obdarowuje uśmiechem, ciepłym słowem i chwilą rozmowy.
Nigdy nie zwierza się ze swoich problemów, przepracowuje je. Oddycha pełną piersią, praktykuje jogę, medytuje, leczy kamieniami, jest świadoma siebie, aktywna i ...samotna.
Nikt nie rozumie jej życiowej postawy, nawet ci, którzy teoretycznie dążą do tego stanu w sobie i usilnie go wypracowują, dlaczego? Kobiety mówią, że jest obłudna, mężczyźni wykorzystują. Być może mierząc własną miarą nie są w stanie uwierzyć, że to prawdziwy stan, a nie maska, bo do masek przywykliśmy, czasem sami przed sobą.
Co na to psycholog? Programowanie umysłu na pozytywne myślenie w tym wypadku osiągnęło zamierzony efekt. W którym miejscu zaczyna się to stawać problemem? Jeśli od początku, jak w przypadku mojej myszki: umysł modyfikuje nieco rzeczywistość, żebyśmy poczuli się dobrze. Umysł dziecka robi to intuicyjnie, ale czy nie tego używamy jako narzędzi do bycia szczęśliwym w dorosłym życiu?
Czy to znaczy, że moja znajoma jest dalej od innych, czy że odkleiła się od rzeczywistości? Może ludzi na podobnym etapie jest jeszcze wciąż niewielu. Zatem, żeby ją lepiej zrozumieć wracam do dziecka w sobie, żeby załatwić jeszcze kilka spraw ze swoim umysłem.
Trwa ładowanie komentarzy...