Jak aktor z aktorem...

Sporo czasu minęło, odkąd na blogu ostatni wpis się ukazał... Ale jeśli jesteście ciekawi, jak upływa życie blogerki-aktorki-nauczycielki-mentorki-coucha-biznesswoman-reżyserki- scenorpsarki-założycielki agencji aktorskiej "młodzi aktoRstudio"-matki dwuletniego syna, będącej w ósmym miesiącu ciąży... Uwierzcie mi, nie jest łatwo znaleźć chwilę na pisanie. I choć tematy kłębią się w głowie, muszę na czas jakiś wspomóc się moimi studentami aktoRstudio. Zawsze lubiłam być lokomotywą ciągnącą za sobą wagoniki i kocham stwarzać pole realizacji innym. Ponieważ to nie tylko zdolni młodzi aktorzy, ale również często świetni pisarze, jak się przekonacie, mam nadzieję, że ich spojrzenie na świat będzie dla was równie ciekawe, jak moje. Zaczynamy od wywiadu, który przeprowadziła Karolina Adamina Szczerbik z Agnieszką Grądziel... Obie to nasze studentki;) have fun

Karolina: Gdzie Agnieszko dowiedziałaś się o kursie?

Agnieszka: To było rok temu, robiłam projekt z Teatrem Rozmaitości, Roma tam gra. Kiedyś przyszłam pół godziny przed zajęciami, z nudów zaczęłam przeglądać ulotki, na jednej z nich była oferta z aktoRstudio. Stwierdziłam, że tam zadzwonię. Chciałam znaleźć coś takiego, a nie było łatwo. Weszłam na stronę i zobaczyłam, że zajęcia odbywają się
w soboty i niedziele. Plan zajęć bardzo mi się spodobał, była tam dykcja, impostacja, proza – wszystko. Zdecydowałam się.
Wcześniej chodziłam na zajęcia teatralne, na warsztaty, ale to było w zupełnie innym klimacie. Nie było stricte przygotowania do egzaminów, a na tym bardzo mi zależało. Chodziłam też prywatnie, ale wiadomo – to były jedne zajęcia w tygodniu. Dopiero po paru zajęciach w aktoRstudio zauważyłam, że możliwość pracy z paroma osobami daje dużo możliwości. Oczywiście, to jest bardzo subiektywne, ale fajnie jest spotkać się z różnymi osobami, z krytyką i pochlebstwami.

K: Kochasz teatr?

A: Mam swoje ulubione sztuki, jedną z nich jest komedia, druga to kosa - Anioły
w Ameryce Warlikowskiego, to był mój pierwszy spektakl, który widziałam w jego reżyserii. Wcześniej nie miałam styczności z tak „mocnym“ teatrem, dlatego tak mnie to zachwyciło. Druga sztuka, komedia to Shirley Valentine Jandy.

K: Ulubiony film?

A: A z fimów bardzo lubię Natural Born Killers, ten film jest tak pokręcony, przedstawia tak niesamowity świat.

K: Masz swojego aktora - mentora, wzór do naśladowania?

A: Podziwiam Maję Ostaszewską, widziałam ją w teatrze, w rolach komediowych
i w rolach kompletnie dramatycznych. Jest to niesamowite, że potrafi się tak zmieniać. Lubię Magdalenę Cielecką. Nie wiem czy są moimi mentorami, nie staram się ich naśladować, ale bardzo podziwiam ich pracę.

K: Dzisiaj na zajęciach opowiadałaś o rolach, które chciałabyś zagrać. W jakich filmach widzisz te postacie?

A: Chciałabym kiedyś mieć przyjemność zagrać w filmie, który przekazuje ludziom coś bardzo ważnego, coś uderzającego. Chciałabym też zagrać w komedii bo wiem, że
w życiu jestem raczej uśmiechnięta, często się śmieję, ale w momentach kiedy mam zagrać śmiech – jest to bardzo trudne. Nie boję się ośmieszyć w smutnych emocjach, że ktoś zobaczy że płaczę, ale jak się śmieję mam wrażenie że dopiero wtedy ludzie to oceniają. To też byłoby ciekawe.


K: Chcesz zostać aktorką, wiem że to Twoje marzenie. Konsekwencją tego będzie ocena publiczności. Nie boisz się tego?

A: Oceny niekoniecznie. Wiadomo – zwracanie uwagi w niemiły sposób, kiedy ktoś na ciebie krzyczy, mówi w niesympatyczny sposób - nie jest to miłe. Właśnie na zajęciach w aktoRstudio spotykałam się z normalnym sposobem tłumaczenia, że może coś trzeba byłoby zrobić w inny sposób, coś poprawić. Oczywiście sama jestem świadoma,
że niektóre rzeczy mi się podobają, inne nie. Ocena to bardzo subiektywna rzecz. Czasami jest tak, że też nie podoba mi się sposób w jaki gram, jestem tego świadoma.

K: Czy są jakieś zajęcia w aktoRstudio, które są dla Ciebie szczególnie ważne?

A: Z paroma prowadzącymi już pracowałam, przywykłam do ich trybu pracy, rozumiem go. Podobały mi się zajęcia z Anią Wieczur - Bluszcz – niesamowite dla mnie było to,
że na innych zajęciach robi się bardzo wiele – mówimy, poruszamy się – a tutaj mieliśmy za zadanie świadomie stać na scenie, nic nie robić – wbrew pozorom stanie
i bycie sobą okazało się bardzo trudne. Ania powiedziała, że jeżeli czegoś chcemy, do czegoś dążymy to na jej zajęciach dowiemy się jak to zrobić żeby się nam udało. Wszystkie zajęcia coś mi dają, ale to zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

K: Dzięki za rozmowę, trzymam kciuki za Twoje egzaminy w czerwcu!
Trwa ładowanie komentarzy...